czwartek, 24 listopada 2011

Rosyjska Zima - Daphne Kalotay

Rosyjska Zima / Russian Winter
Daphne Kalotay
Wydawnictwo Świat Książki luty 2011


Opis wydawnictwa:
Tajemnica primabaleriny. Osiemdziesięcioletnia Nina Riewska, legenda baletu moskiewskiego Teatru Bolszoj, mieszka samotnie w Bostonie. Niegdyś jako pierwsza z radzieckich artystów uciekła na Zachód. Dla świata jest oczywiste, że z powodów politycznych, ale tylko ona sama wie, co nią kierowało. Gdy starsza pani postanawia sprzedać na aukcji swą słynną biżuterię, anonimowy darczyńca dołącza doń brakujący, bursztynowy naszyjnik i pisze do Niny list. Skąd ma naszyjnik? Dlaczego Nina wzdraga się mu odpowiedzieć? Nieoczekiwany splot wydarzeń każe dawnej primabalerinie powrócić do głęboko skrywanej przeszłości, kiedy w ponurej, stalinowskiej Moskwie żyła jak księżniczka i zakochała się w pewnym znanym poecie... Wspaniała, epicka opowieść o wielkim uczuciu, zdradzie, sztuce i cenie przyjaźni w trudnych czasach, gdy lepiej było nic nie wiedzieć i o nic nie pytać.

Przyznam szczerze, że ciężko mi szło na początku czytanie tej książki. Nie mogłam polubić bohaterów, a to co działo się współcześnie w ogóle mnie nie interesowało. Ale w pewnym momencie coś kliknęło i dzisiaj w nocy przeczytałam ponad połowę, bo koniecznie chciałam się dowiedzieć zakończenia tej historii. Także jeśli ktoś będzie miał okazję czytać tą powieść, to jeśli się "zawiesi" gdzieś na początku to radzę kontynuować, bo naprawdę warto.


Główna bohaterka to schorowana staruszka Nina Riewska, niegdyś wielka balerina Teatru Bolszoj. Ubezwłasnowolniona w swym ciele, rozgoryczona tym, że na koniec życia zawiodło ją narzędzie jej pracy, które przez tak wiele lat ćwiczyła i o które dbała, postanawia wystawić na aukcji kolekcję swoich klejnotów. Nieoczekiwanie do młodej dziewczyny, która sporządza katalog do aukcji, zgłasza się Grigorij Sołodin, dodając pasujący do kompletu z bursztynu, naszyjnik. Skąd go ma i co łączy go z byłą prima baleriną, która przez lata stała się symbolem artystki, która przeciwstawiła się reżimowi Stalina i uciekła z Rosji na Zachód? Ta właśnie zagadka łączy młodą Drew, Grigorija i Ninę i sprawia, że w pewnym momencie ciężko się od książki oderwać.

Autorka prowadzi fabułę w dwóch czasach - powojennej Rosji pod rządami Stalina i współcześnie w Bostonie. Najbardziej oczywiście podobała mi się historia osadzona w dawniejszych czasach a to dlatego, że podobnie jak przy powieści "Jeździec Miedziany", mogłam prawie na własnej skórze odczuć chłód, biedę i beznadziejność tamtych czasów. I tu tak naprawdę urywa się wszelkie podobieństwo tych dwóch powieści, bo "Jeździec..." to przede wszystkim historia miłości, a "Rosyjska Zima", to coś więcej. Tutaj mamy świat widziany oczyma młodej tancerki, która również kocha mężczyznę, ale przede wszystkim jest radziecką obywatelką i baletnicą skupioną na swej karierze.

Bardzo ciekawie przedstawione zostały kulisy pracy w Teatrze Bolszoj. Nawet dla mnie, osoby która raczej nie przepada za baletem, sama nazwa tej najsłynniejszej grupy baletowej jest magiczna. I szczerze mówiąc, tak sobie pomyślałam, że może nawet bym sobie to "Jezioro Łabędzie" obejrzała:)


Największym jednak plusem książki są bardzo trafne opisy życia ludzi, artystów i nie tylko, w tamtych, jakże chorych czasach. Autorka świetnie oddała klimat wiecznego strachu przed zsyłką, strachu przed wyrażaniem myśli. Wręcz można zobaczyć, tych biednych ludzi, którzy chyłkiem przemykając się ulicami, oglądając się za siebie, którzy walczą o własną przestrzeń życiową, którzy są upodleni i potraktowani jak jedna wielka bezmyślna masa. Po prostu czytając, nie mogę wręcz uwierzyć, ze to się działo naprawdę. I w Polsce też. A przecież nie minęło aż tak wiele czasu do upadku komunizmu, a jednakże w porównaniu z dzisiaj, tamto "wczoraj" wydaje się być totalną abstrakcją. 


A całość w zimnie i chłodzie i wiecznie prószącym śniegu...


Naprawdę, ukłon dla autorki, bo pozwoliła mi przenieść się w tamte czasy i zrozumieć jakie mam szczęście, że nie urodziłam się 35 lat wcześniej.


Oczywiście nie zapominajmy o wątku współczesnym. Chociaż może nieco mniej, jednak również wciąga. Szczególnie, że rozwiązanie tajemnicy, które wydaje nam się oczywiste niemal od pierwszych stron, okazuje się być trochę inne:)

Polecam książkę, nie tylko fanom "Jeźdźca Miedzianego", ale przede wszystkim tym co lubią podróżować w czasie, bez wstawania z ulubionego fotela. Do czytania zalecam ciepłą herbatę, co by chłód rosyjskiej zimy i biednych, zmęczonych stalinizmem ludzkich serc, nie spowodował, że i nam zrobi się nieprzyjemnie.







7 komentarzy:

  1. Przypomniałaś mi o "Jeźdźcu miedzianym". Zaczęłam go czytać, kiedy byłam o wiele za młoda. Miałam 14-15 lat i nie doszłam nawet do połowy. Strasznie męczyła mnie ta książka. jednak stoi na półce w domu rodziców i jeszcze drugi tom "Tatiana i Aleksander". Jak znajdę czas muszę wrócić do tej książki.

    "Rosyjską zimę" widziałam w księgarni, przyciągnęła mnie oczywiście okładką, ale brak wolnej kasy sprawia, że zakupów książkowych nie zrobiłam ;) Może uda mi się ją znaleźć w jakiejś bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeździec jest fajny, ale chyba rzeczywiście 14-15 lat to za mało by wciągnąć w tą dość ciężką opowieść. Gdzieś na moim blogu jest recenzja, mi się bardzo podobało:)))

    Okładka jest przepiękna, ale to nie jest ten rodzaj książek, który koniecznie musze mieć w domu. Także dorwałam w bibliotece i sie cieszę, bo warto bylo:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, bardzo mi się podobała. To jak przedstawiony właśnie został świat artystyczny, jak żyli ludzie jeden na drugiem, straszne i piękne zarazem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiałam się nad zakupem tego tytułu, teraz żałuję, że jej nie kupiłam :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Toska - dla mnie jednak bardziej straszne, nie wyobrażam sobie takiego życia, chociaz pewnie gdybym nie znała innego, to by aż tak nie przeszkadzało...

    Aneta - nic straconego, może teraz jest tańsza:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tym początkiem to racja, nie jest to książka, ktora porywa. i na prawdę było tam tyle śniegu? ja w swoim wpisie właśnie narzekałam, że to była zima bez zimy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam!

      Nawet teraz z perspektywy kilku miesięcy książka kojarzy mi się z mroźną pogodą. Widocznie sugestywne podziałał na mnie tytuł:)

      Pozdrawiam.

      Usuń

Najchętniej odwiedzane

O książkach

Było Was tu:

Obserwatorzy